Na placu Szembeka w Warszawie, w poniedziałkowy poranek, doszło do niecodziennego zdarzenia, które wymagało szybkiej reakcji służb miejskich. Taksówkarz, przewożący pasażerki, zasłabł podczas jazdy, co spowodowało niebezpieczną sytuację na ruchliwym skrzyżowaniu.
Interwencja strażników miejskich
Około godziny 11:20, uwagę strażników miejskich przykuł korek tworzący się w okolicy placu Szembeka. Zaniepokojeni zgłoszeniem o stojącej na przejściu dla pieszych taksówce, strażnicy z VII Oddziału Terenowego natychmiast przystąpili do działania. Po przybyciu na miejsce, zauważyli, że kierowca pojazdu jest w stanie półprzytomności.
Współpraca służb i pasażerów
W taksówce znajdowały się dwie pasażerki, które już wcześniej wezwały karetkę pogotowia. Strażnicy postanowili podzielić się obowiązkami: jeden z nich skupił się na udzieleniu pierwszej pomocy kierowcy, drugi zaś zajął się kierowaniem ruchem, aby zapewnić bezpieczeństwo na drodze.
Atak epilepsji i działania ratunkowe
Okazało się, że ponad 60-letni taksówkarz doznał ataku epilepsji, co wywołało silne drgawki. Podczas gdy jeden ze strażników zabezpieczał jego głowę, aby zapobiec ewentualnym urazom, drugi monitorował jego czynności życiowe. Po kilku minutach na miejscu zdarzenia zjawiła się policja, a wkrótce potem dotarła karetka pogotowia.
Bezpieczne zakończenie akcji
Ratownicy medyczni natychmiast zajęli się poszkodowanym, zabierając go do szpitala na dalszą opiekę. Policja przejęła kontrolę nad sytuacją, zajmując się usunięciem pojazdu z drogi. Cała interwencja zakończyła się po kilkudziesięciu minutach, przywracając płynność ruchu w tym kluczowym punkcie miasta.
Zdarzenie to pokazuje, jak ważna jest szybka i skoordynowana reakcja służb miejskich w sytuacjach kryzysowych, gdzie każda sekunda ma znaczenie dla życia i zdrowia poszkodowanych.
Źródło: Straż Miejska m.st. Warszawy

