Zbigniew Namysłowski to postać, bez której nie sposób opowiedzieć historii polskiego jazzu. Saksofonista altowy, kompozytor i lider zespołów, który przez ponad pół wieku kształtował brzmienie polskiej sceny jazzowej, łącząc nowoczesny jazz z elementami rodzimego folkloru. Jego twórczość – ponad 30 autorskich płyt, setki kompozycji i niezliczone koncerty – stanowi fundament, na którym wyrosły kolejne pokolenia polskich muzyków. Zmarł 7 lutego 2022 roku w wieku 82 lat, pozostawiając po sobie spuściznę, która wciąż inspiruje i zachwyca.
Początki – muzyka jako ratunek
Zbigniew Namysłowski przyszedł na świat 9 września 1939 roku w okolicznościach niezwykłych – w pociągu na jednym z przystanków w okolicach Cegłowa przed Mińskiem Mazowieckim, gdy jego rodzice uciekali z bombardowanej Warszawy do Wilna. W czasie wojny stracił oboje rodziców, a wychowywany przez babcię, doświadczył wielu trudności, które ukształtowały jego osobowość oraz zapał do muzyki.Wejście w świat muzyki zawdzięczał swojej babci, która zadbała o jego edukację, również muzyczną. Ukończył klasę fortepianu w Podstawowej Szkole Muzycznej w Krakowie, a po przeprowadzce do Warszawy kontynuował naukę w Liceum Muzycznym w klasie wiolonczeli. To właśnie w Krakowie, w latach 1953-1954, zetknął się z jazzem dzięki kolegom z liceum, z którego wyszli tacy muzycy jak Karolak czy Dyląg.
Człowiek-orkiestra
Pod koniec lat 50. koledzy nazywali Namysłowskiego „człowiek orkiestra”, miał bowiem zdumiewającą zdolność szybkiego opanowywania każdego instrumentu – potrafił grać na kornecie, gitarze, perkusji. Jako muzyk jazzowy zadebiutował w latach 1955-56, a w 1957 wystąpił jako wiolonczelista z zespołem Modern Combo Krzysztofa Sadowskiego na Festiwalu Jazzowym w Sopocie, choć w późniejszych latach największą sławę zdobył jako saksofonista.W 1954 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie włączył się aktywnie w środowisko jazzowe, a swoją przygodę z graniem jazzu rozpoczął w 1957 r. w Klubie Studenckim Hybrydy. Po zrezygnowaniu z wiolonczeli, wybrał puzon jako instrument podstawowy, na którym grał w znanych polskich zespołach dixielandowych, m.in. był w składzie grupy Modern Dixielanders pianisty Witolda Krotochwila.
Swój pierwszy saksofon altowy pożyczył od Krzysztofa Komedy, wtedy rozstał się z puzonem na dobre
W latach 60. Namysłowski był członkiem legendarnego zespołu Hot Club Melomani, a ich występ w Filharmonii Narodowej w 1962 roku był jednym z pierwszych jazzowych koncertów w tej prestiżowej instytucji. Ten sam rok przyniósł przełomowe wydarzenie – związany z grupą The Wreckers Andrzeja Trzaskowskiego, wyjechał na pierwsze koncerty polskiego zespołu jazzowego w Stanach Zjednoczonych, gdzie wziął udział w festiwalach w Waszyngtonie i Newport.
Własne zespoły i droga do mistrzostwa
Pierwszy znaczący zespół Namysłowskiego to powstały w 1961 r. Jazz Rockers, w którym po raz pierwszy grał autorski repertuar. Od połowy lat 60. prowadził własne grupy, w tym Zbigniew Namysłowski Quartet, a członkami jego zespołów w różnych okresach byli m.in. Adam Makowicz, Czesław Bartkowski, Tomasz Szukalski, Wojciech Karolak, Kazimierz Jonkisz, Paweł Jarzębski i Sławomir Kulpowicz.W 1965 roku wystąpił na legendarnym albumie Krzysztofa Komedy „Astigmatic”, który do dziś uznawany jest za jedno z najważniejszych osiągnięć polskiego jazzu. Ta współpraca z Komedą była jedną z wielu – Namysłowski współpracował także z Czesławem Niemenem, Michałem Urbaniakiem, Krzysztofem Herdzinem i Leszkiem Możdżerem.
Przełomowy album „Lola”
Album „Lola” z 1964 r. to pierwsza płyta nagrana przez polskiego jazzmana, która ukazała się poza granicami Polski – powstała w Londynie w wytwórni Decca, tam, gdzie nagrywali The Rolling Stones. Sześć kompozycji z ośmiu, jakie znalazły się na tej płycie, było dziełem Namysłowskiego.„I mieliśmy zdjęcie na okładce zrobione przez tego samego fotografa, który fotografował The Rolling Stones. Zresztą zdjęcie bardzo podobne, w sweterkach” – wspominał muzyk
To był symboliczny moment – polski jazz zaczął docierać do szerszej międzynarodowej publiczności, a Namysłowski stał się jego ambasadorem.
„Winobranie” – arcydzieło polskiego jazzu
W 1973 roku w legendarnym składzie z Tomaszem Szukalskim Zbigniew Namysłowski nagrał „Winobranie” – jedną ze swoich najważniejszych płyt. W ankiecie magazynu „Jazz Forum” album ten został uznany za drugi, zaraz po „Astigmatic” Krzysztofa Komedy, najlepszy album w historii polskiego jazzu.Kompozycje Namysłowskiego charakteryzowały się wyrafinowanym melodyzmem, mistrzowskim operowaniem materiałem tematycznym, zaawansowaną harmonią pełną zaskakujących modulacji, a także złożonymi metrami (np. 15/8), akcentami i strukturą formalną. „Winobranie” to suita, która łączy wszystkie te elementy w spójną, fascynującą całość.
„Kuyaviak Goes Funky” i synteza jazzu z folklorem
W 1975 roku nagrał album „Kuyaviak Goes Funky”, który stał się kolejnym kamieniem milowym w jego karierze. W swoich kompozycjach (m.in. „Piątawka”, „Siódmawka”, „Kuyaviak Goes Funky”) używał quasi-ludowych melodii (unikając dosłownych cytatów) oraz skal i rytmiczno-melodycznej struktury polskich tańców ludowych – kujawiaków, mazurków, obereków, krakowiaka.Utwory takie jak „Piątawka”, „Siódmawka”, „Zabłąkana owiecka”, „1.2.3.4…”, „W to Mi Graj”, „Bop-Berek” to tylko niektóre z kompozycji inspirowanych folklorem, a Namysłowski chętnie grywał z góralami – począwszy od słynnego koncertu z zespołem Jana Karpiela Bułecki w 1994 r. na Jazz Jamboree w Warszawie.
Dlaczego folklor?
Namysłowski nie traktował muzyki ludowej jako egzotycznego dodatku do jazzu. Podkreślał, że „górale swingują i czują bluesa”, a wspólne dla ich muzyki i jazzu są tzw. blue nuty – „każdy, kto wie co znaczy blue note w jazzie, może z łatwością doszukać się tego w muzyce góralskiej, zwłaszcza tej janosikowej”. To głębokie rozumienie pokrewieństwa obu tradycji pozwoliło mu stworzyć coś więcej niż fusion – prawdziwą syntezę.
Najważniejsze kompozycje
Do najbardziej znanych kompozycji Namysłowskiego należą: „Der Schmalz Tango”, „Jasmin Lady”, „Double Trouble Blues”, „Western Ballad”, „Quiet Afternoon”, „Sprzedaj mnie wiatrowi”. Wprowadzał też elementy muzyki latynoskiej („Der Schmalz Tango”, „Very Sad Bossa Nova”, „Samba Under Control”), bałkańskiej („Gogoszary”) i popowej („Taki sobie Waltz”, „Walc na dwa”).Jego twórczość była niezwykle różnorodna stylistycznie. W 1978 roku nagrał album „Jasmin Lady”, a w latach 80. zaproponował własną wersję fusion z zespołem Air Condition, by w następnej dekadzie wrócić do muzyki akustycznej, kontynuując próby syntezy jazzu i folkloru (albumy: „Dances”, „Namysłowski Quartet & Zakopane Highlanders and Band”).
Ponad 30 płyt i międzynarodowa kariera
Namysłowski nagrał ponad 30 autorskich płyt, z których wiele wydano za granicą. Takie albumy, jak „Winobranie”, „Kuyaviak Goes Funky” czy „Air Conditon” zdobyły ogromną popularność oraz zostały uznane przez magazyn „Jazz Forum” za płyty wszech czasów w polskim jazzie.Między latami 60. a 80. współpracował nie tylko z jazzmanami i zespołami (Novi Singers, Urszula Dudziak, Studio Jazzowe Polskiego Radia Janusza Ptaszyna Wróblewskiego, orkiestra George’a Gruntza, Deborah Brown), ale także z wykonawcami muzyki popularnej i rockowej (Niebiesko-Czarni, Czesław Niemen, Maanam).
W recenzjach jego płyt podkreślano, że charakterystyczną cechą jego twórczości jest perfekcja warsztatowa oraz mieszanki stylistyczne, które przychodzą mu z dużą lekkością
Nauczyciel pokoleń
Zbigniew Jacek Namysłowski był nie tylko saksofonistą jazzowym, kompozytorem i aranżerem, ale także nauczycielem wielu pokoleń młodych muzyków. Lista muzyków, którzy jako młodzi artyści grali w jego zespołach, czyta się jak who is who polskiego jazzu. Jego wpływ na rozwój sceny jazzowej w Polsce trudno przecenić.Nie przestawał tworzyć, występować oraz nieustannie planował udział w koncertach już w najbliższych tygodniach przed śmiercią. Ta pasja i zaangażowanie w muzykę towarzyszyły mu do samego końca.
Życie osobiste
Rodzina muzyka – Małgorzata Namysłowska, Jacek Namysłowski i Maria Dobrosława Rumińska – pożegnała go słowami pełnymi miłości i szacunku. Dla niego jedną z najważniejszych rzeczy była muzyka jazzowa – saksofonem i kompozycjami komunikował się ze światem najszczerzej i najgłębiej.Spuścizna i pamięć
Zbigniew Namysłowski zmarł 7 lutego 2022 roku, ale jego muzyka żyje. Jego biografia artystyczna to ważny fragment historii polskiego jazzu, a nagrania wciąż odkrywane są przez kolejne pokolenia słuchaczy. Był artystą, który potrafił łączyć tradycję z nowoczesnością, lokalność z uniwersalnością, warsztat z emocją.
Jego dorobek to nie tylko dziesiątki płyt i setki kompozycji. To przede wszystkim udowodnienie, że polski jazz może mieć własny, rozpoznawalny głos, czerpiący z rodzimej tradycji, ale mówiący językiem zrozumiałym dla całego świata. Namysłowski pokazał, że nie trzeba wybierać między autentycznością a nowoczesnością – można je połączyć w sposób naturalny i przekonujący.
Dziś, gdy słuchamy „Winobrania” czy „Kuyaviak Goes Funky”, słyszymy nie tylko genialną muzykę, ale także testament artysty, który całe życie poświęcił poszukiwaniu tego, co w jazzie najważniejsze – prawdy, piękna i autentycznego wyrazu.

